NACZYNKA - TWARZ I NOGI


  Naczynka i cera naczynkowa



1.     Charakteryzacja cery naczyniowej

               Cera naczyniowa jest cechą osobniczą, albo  może być przejawem choroby – np. trądziku różowatego, czy też jest powodowana aplikacją na twarz preparatów glikokortykosteroidowych, długotrwałą ekspozycją na działanie zimna, czy też, rzadziej, na promieniowanie rtg (zalecane w terapii niektórych nowotworów).  Tzw. naczynka na twarzy to teleangiektazje, czyli rozszerzone naczynia włosowate, zlokalizowane w warstwie brodawkowatej skóry, prześwitujące przez  naskórek.  Czasem każde naczynko widoczne jest wyraźnie (jako cieniutka kreseczka), a niekiedy na twarzy trudno jest rozróżnić poszczególne naczynia, gdyż są tak drobne, że nieuzbrojonym okiem widoczny jest zlewny rumień.  Rumień ten, jak i większe naczynia, może wykazywać pewną aktywność.

               Wielu z naszych pacjentów znany jest problem napadowego zaczerwienienia skóry twarzy (tzw. wypieki, blushing). Początkowo pojawia się na chwilę (przelotnie) w wyniku rozszerzania się naczyń krwionośnych pod wpływem emocji, czy nagłych zmian temperatury. Rumień ten daje  uczucie gorąca, ale utrzymuje się krótko: kilka minut – czasem godzin. Gdy problem powtarza się często, to naczynia krwionośne tracą zdolność do powracania do prawidłowej formy, co powoduje utrwalenie się rumienia. Mówimy wówczas o tzw. erytrozie (rumieniu stałym) lub o rumieniu rozproszonym. Z czasem część naczyń poszerza się znacznie – tworząc widoczne teleangiektazje: w okolicy nosa, na policzkach i brodzie.

 2.     Pielęgnacja - na czym polega

               Teleangiektazje nie są groźne „same w sobie”. Większość osób nie podejmuje żadnych kroków w celu ich zlikwidowania – wystarczy im kryjący makijaż maskujący. Uwzględniając jednak możliwość chorobowego podłoża zmian naczyniowych – warto, by ich przyczynę wyjaśnił lekarz, szczególnie, gdy teleangiektazje pojawiły się w skórze wcześniej przez lata niezmienionej.

               Tzw. skóra „naczynkowa” wymaga szczególnie troskliwej pielęgnacji. Znaczna część pacjentek z tym rodzajem cery nie toleruje większości dostępnych na rynku kosmetyków – mają więc one podwójny problem, gdyż oprócz teleangiektazji cierpią z powodu skóry wrażliwej. Nietolerancja licznych kosmetyków jest typowa dla pacjentów z trądzikiem różowatym  i dotyczy m.in. nietolerancji zmywaczy i toników u 50% kobiet z rosacea, mydeł u 40% kobiet i 24% mężczyzn, kosmetyków do makijażu u 29% kobiet, kremów nawilżających u ok. 25% - co bardzo utrudnia codzienne funkcjonowanie pacjentów. U podłoża tego zjawiska leży prawdopodobnie uszkodzenie ścian naczyń (które w trądziku różowatym umiejscowione są bardziej powierzchownie i gęściej niż u osób bez tej dolegliwości) i zmiany w podścielisku łącznotkankowym (uszkodzenie włókien kolagenowych oraz degeneracja włókien elastyny najprawdopodobniej wtórne do zmian naczyniowych, nasilane przez promieniowanie ultrafioletowe UVA i UVB)  utrudniające wchłanianie nadmiaru płynu tkankowego. Nadmiar tego płynu wynika z kolei m.in. z działania substancji P obecnej w wysokim stężeniu wokół kapilar strefy brodawkowatej. Ten neuropeptyd jest wskaźnikiem tzw. zapalenia neurogennego przebiegającego z rumieniem i obrzękiem. Neuropeptydy wydzielane są pod wpływem licznych bodźców drażniących, także ww, co w trądziku różowatym tworzy błędne koło: działanie substancji drażniących -> wysokie stężenie substancji P i in. neuropeptydów -> rozszerzenie i wzrost przepuszczalności naczyń -> pobudzenie wydzielania cytokin pozapalnych z makrofagów i limfocytów T -> obniżenie progu wyzwalania neuropeptydów przez substancje drażniące -> wysokie stężenie substancji P i in. -> … itd.

               Skóra naczyniowa jest także szczególnie wrażliwa na zmiany temperatur. Zaburzenia termoregulacji, polegające na nieprawidłowym przekazywaniu impulsów z tętnic szyjnych  do podwzgórza i zaburzeniach krążenia w żyłach kątowych twarzy prowadzą do wspomnianej nadwrażliwości skóry na bodźce. Wymusza to oczywiście odpowiednie postępowanie,

               Bez względu na przyczynę „naczynek”: należy unikać kosmetyków powodujących przekrwienie. Nie wolno stosować preparatów na podłożu alkoholowym. Nie należy twarzy nagrzewać, poddawać działaniu promieni słonecznych. Szczególnie niekorzystne działa solarium – ze względu na dużą dawkę UV zaaplikowaną w krótkim czasie oraz wysoką temperaturę panującą w pomieszczeniu z kabiną / łóżkiem solaryjnym. Na marginesie: opalanie się w solarium niestety stanowi czynnik ryzyka rozwoju nowotworów: czerniaka i raków skóry. Informowano przez długi czas, że ze względu na fakt, iż w solarium jest wyselekcjonowane promieniowanie UVA, przez lata uważane za niegroźne dla zdrowia - opalanie tego typu miało być zdrowe. Dziś wiadomo, że także UVA stanowi czynnik sprawczy nowotworów skóry, a więc o bezpiecznym opalaniu w solarium nie może być już mowy.

               Wracając do tzw. cery naczynkowej: nie należy stosować maseczek, pod którymi dochodzi do wytworzenia ciepłego i wilgotnego środowiska sprzyjającemu poszerzaniu naczyń. Trzeba unikać ziarnistych peelingów, gdyż mogą one drażnić wrażliwą skórę i pośrednio uszkadzać ścianę nayczń.

               Twarz trzeba oczyszczać delikatnymi środkami myjącymi, najlepiej bez zawartości tradycyjnych mydeł (zalecane są tzw. syndety albo płyny micelarne). Pielęgnacja powinna prowadzić do poprawy przepływu w naczyniach i wzmacnianiu ich ścian, co powinny zapewniać zarówno składniki kremów, jak i suplementy w preparatach doustnych. Wskazane są masaże twarzy drenujące naczynia limfatyczne. Masaż musi być jednak prowadzony z odpowiednią siłą nacisku – tak, by zapewnić odpływ chłonki, a jednocześnie by nie uszkadzać dodatkowo mechanicznie naczyń.

               Niezbędna jest ochrona przed wiatrem oraz przed promieniowaniem słonecznym. Oznacza to, że cery naczynkowej nie wolno W OGÓLE opalać  - konieczne jest codzienne stosowanie kremów z filtrem o faktorze SPF minimum 30 (przed wyjściem z domu). Trzeba pamiętać, że większość kremów z filtrem dostępnych na rynku nie jest stabilna i najczęściej należy „dosmarowywać się” co 4 godziny, aby ochrona przeciwsłoneczna była utrzymana na odpowiednim poziomie. Zgodnie z moją wiedzą –  tylko dwie firmy farmaceutyczne wprowadziły na rynek polski preparat, który zaaplikowany 1 raz dziennie chroni przez cały dzień ( o ile się  w międzyczasie nie kąpiemy, nie spocimy zbyt mocno itp.). O takie preparaty warto pytać w aptekach.

               Należy koniecznie pamiętać, że krem z filtrem jest składową terapii w trądziku różowatym!! Brak właściwej ochrony przeciwsłonecznej może być przyczyną niepowodzenia terapii - także wtedy, gdy wszystkie inne jej elementy są skrupulatnie przestrzegane (przyjmowanie tabletek, stosowanie kremów i  maści). Ochrona przeciw-UV jest także konieczna, jeśli zamierzamy usuwać teleangiektazje przy pomocy elektrokoagulacji (prądem)  lub laserem. Pozwala to na uniknięcie przebarwień po zabiegu.

               Składniki kremów zalecane w pielęgnacji cery naczynkowej to:

·       FLAWONOIDY – nazwa wywodzi się od koloru roślin, które zawierają te substancje (flavus – żółty). Związki te wykazują działanie przeciwzapalne oraz uszczelniające naczynia. Przeciwdziałają one także powstaniu wolnych rodników, a więc znajdują zastosowanie w kosmetykach przeciwstarzeniowych (tzw. anti-age). Flawonoidy są pozyskiwane z arniki, nagietka, rumianku, marchwi oraz malin. Kwiatostany popularnej w preparatach do cery naczynkowej arniki górskiej zawierają także olejki eteryczne z azulenem i tymolem, parafiny, żywice, kwasy tłuszczowe i garbniki. Z tego powodu arnika wykazuje silne działanie przeciwzapalne i pobudzające krążenie krwi. Znajduje zastosowanie także w leczeniu cellulitu, jest składnikiem past do zębów oraz toników do włosów. Olejki z nagietka przyspieszają gojenie ran i ograniczają stan zapalny. Stosowane są nie tylko w kremach pielęgnacyjnych do skóry wrażliwej, suchej i szorstkiej, ale także w preparatach przeciwsłonecznych.  Wyciąg z suszonych kwiatów rumianku zawiera olejki eteryczne z azulenem i bisabololem,  łagodzącymi  podrażnioną, zaczerwienioną, zmienioną zapalnie i szorstką skórę.

              

               Należy koniecznie pamiętać, że preparatów tych nie mogą stosować osoby na nie uczulone oraz, że błędem jest przekonanie, iż zastosowanie wysokiego stężenia preparatu (powszechnie są znane strony internetowe, na których można nabyć substancje czynne i samemu skomponować sobie kosmetyk) będzie działać lepiej. Niestety: np. zbyt wysokie stężenie arniki może wywołać toksyczne podrażnienia skóry, czyli pogorszenie. Oczywiście  taka sytuacja nie powinna się zdarzyć, gdy kupujemy gotowy krem.

               Do flawonoidów należą też FITOHORMONY  - substancje o działaniu przypominającym działanie żeńskich hormonów (estrogenów), ale wywodzące się z roślin ( głównie z soi). Ich rzeczywiste działanie kosmetyczne jest jeszcze słabo udokumentowane.

               Flawonoidy, wraz z terpenami, są składowymi wyciągów z miłorzębu japońskiego. Choć postulowany wpływ na poprawę sprawności umysłowej jest wciąż dyskutowany, to jego działanie na  naczynia krwionośne i krążenie jest potwierdzone. Preparaty z miłorzębu znajdują zastosowanie w schorzeniach naczyń – głównie jednak pajączków kończyn dolnych.

               Także wyciąg z ostropestu plamistego zawierający bioflawonoidy wykazuje  korzystne działanie w pielegnacji cery naczyniowej. Składowa tego wyciągu: sylimarina (mieszanina sylibiny, sylidiaminy oraz sylikrystyny) gwarantuje działanie przeciwzapalne i przeciwalergiczne, odpowiada za wychwyt wolnych rodników i wykazuje działanie antyutleniające.

·       WITAMINA C – znana jest ze swojego działania antyoksydacyjnego oraz rozjasniającego. Do celów kosmetycznych wykorzystuje się także jej fizjologiczne działanie: jest to bowiem składnik biorący udział w procesach hydroksylacji proliny do 4-hydroksyproliny, będącej jednym z kluczowych składników kolagenu. Wiadomo, że upośledzenie syntezy kolagenu jest przyczyną utraty jędrności i elastyczności skóry, powstawania zmarszczek , a także kruchości naczyń włosowatych, prowadzącej do powstawania drobnych wylewów w skórze. „Wadą” witaminy C jest trudność utrzymania jej stabilności w kosmetykach (jest nietrwała w roztorach wodnych, a w olejach nie rozpuszcza się). Stąd wykorzystanie fosforanu askorbylu, stabilniejszego związku w wodzie, który  po wchłonięciu ulega enzymatycznej degradacji do wolnej witaminy. Natomiast w olejach zastosowanie znajduje palmitynian askorbylu, dobrze wchłaniający się przez naskórek i działający w skórze tak jak fizjologiczna witamina C. Warto tez pamiętac, że witamina C reaguje z akroleina – jednym ze składników dymu papierosowego, co sprawia, że najprawdopodobniej jednym z ubocznych skutków palenia jest upośledzenie biosyntezy wspomnianej 4-hydroksyproliny, a więc tym samym kolagenu, co wpływa na przyspieszenie procesu starzenia się skóry oraz niszczy ścianki naczyń.

·       WITAMINA PP – to amid kwasu nikotynowego z grupy witamin B, wchodzący w skład związków zaangażowanych w reakcje oksydoredukcyjne o znaczącym działaniu dla życia komórek. Niedobór tej witaminy powoduje pelagrę (z włoskiego: pelle agra = szorstka skóra). Witamina ta wpływa także na normalizację ukrwienia skóry, stąd jest powszechnie stosowana np. u pacjentów z trądzikiem różowatym. 

 

·       RUTYNA – inaczej rutozyd albo sclerutin. Ta substancja otrzymywana z gryki, liści niektórych gatunków eukaliptusa lub z pączków perełkowca japońskiego zmniejsza przepuszczalność naczyń włosowatych oraz zwiększa odporność ich ścian. Stosowany powszechnie w retinopatii cukrzycowej, ostrych nieżytach błony śluzowej nosa, alergicznym nieżycie nosa, pokrzywkach, miażdżycy naczyń oraz zaburzeniach krążenia żylnego kończyn dolnych -  znajduje także zastosowanie w pielęgnacji cery naczynkowej.

·       WITAMINA K – występuje w wielu produktach spożywczych, takich jak brokuły, szpinak, awokado, ogórek, sałata, kapusta, ziemniaki, jajka, jogurt, ser, wątróbka oraz oleje sojowy i szafranowy. Witamina K to w rzeczywistości kilka związków: witamina K1, czyli fitomenadion, K2 – menachinon (obie występujące natiralnie) oraz syntetyzowana sztucznie witamina K3 – menadion. Witaminy K zapewniają odpowiednią krzepliwość krwi i hamują krwawienia. W kremach znajdują zastosowanie metabolity witaminy K zamknięte w nanosomach umożliwiających ich wchłanianie, prawidłowe działanie przeciwobrzękowe i uszczelniające naczynia. Kremy te są także stosowane po zabiegach estetycznych, co zmniejsza ryzyko powstawania zasinień (np. w miejscach wkłuć igły)  oraz przyspiesza ustępowanie sińców już powstałych. Także znajduje zastosowanie u osób w wieku bardzo dojrzałym, ze skórą skłonną do wylewów.

·       METYLOSULFONYLMETAN (MSM) – to znana od lat osiemdziesiątych organiczna forma siarki, łatwo absorbowana i wykorzystywana przez skórę, utrzymująca jej elastyczność oraz gładkość. Potwierdzona rola MSM w gojeniu się ran podnosi znaczenie stosowania preparatów z jego zawartością u pacjentów ze znaczną urażalnością skóry i skłonnością do podrażnień, tak jak ma to miejsce w rosacea, czy też w skórze wrażliwej, z kruchością naczyń.

Prawie każda firma produkująca kosmeceutyki ma w  w swoim portfolio preparaty do cery naczynkowej. Oprócz najczęściej wykorzystywanych ww składników – zawieraja one opatentowane przez firmę substancje lub mieszaniny substancji o potencjalne przeciwzapalnym, zwiększającym szczelność naczyń i poprawiającym przepływ, co poprawia kondycję skóry naczyniowej. Większość z tych preparatów sprawdza się także, gdy skóra wykazuje nadwrażliwość na kosmetyki. Jednak nie są one w stanie zlikwidować samych teleangiektazji – do tego najczęściej, oprócz prawidłowej pielęgnacji, niezbędne są zabiegi ( elektrokoagulacji i zabiegi laserowe)

3.     Pękające naczynka - pajączki np. nogach - skąd się biorą, jak im przeciwdziałać

               Odmiennym problemem są tzw. pękające naczynka na nogach. Są to tzw. „żylaki miotełkowate”, czyli bardzo powierzchowne drobne żylaki leżące w skórze właściwej, prześwitujące przez skórę w postaci niebiesko-fioletowych splotów. Występuja one przede wszystkim na nogach, chociaż niektórzy pacjenci mają je także w innej lokalizacji. Żylaki siateczkowate są umiejscowione na granicy skóry właściwej i tkanki podskórnej. Te dwie odmiany nazywane są potocznie „naczynkami” na nogach i nie muszą być związane z poważnymi zaburzeniami krążenia (tzn. np. pomimo ich obecności zastawki żył głównych, zapobiegające cofaniu się i zastojowi krwi w żyłach, mogą być wydolne, co można potwierdzić w USG dopplerowskim żył). Nie oznacza to jednak, że zadbanie o krążenie kompleksowo nie jest konieczne. Nawet drobne „naczynka” powstają na skutek zaburzeń krążenia limfatycznego, które obciążenie prowadzi do powstania obrzęku, a ten może wtórnie niekorzystnie wpływać na przepływ w żyłach powodując ich schorzenia, a także defekt estetyczny, jakim są „naczynka” na nogach. Muszą o tym pamiętać osoby pracujące na stojąco lub w pozycji siedzącej, które to utrudniają prawidłowy odpływ limfy  prowadząc do powstania wspomnianych obrzęków.  Jeżeli dodatkowo znane są u tej osoby rodzinne obciążenia zaburzenia krążenia żylnego (trzeba popatrzeć na nogi rodziców i dziadków, wypytać ich o przebyte zabiegi chirurgiczne związane z żylakami, o skleroterapię ) - to ryzyko powstania żylaków ( nie tylko tych powierzchownych) jest duże. Na powstanie żylaków maja także wpływ gospodarka hormonalna oraz wiek ( im osoba starsza, tym szansa na żylaki większa, ale znane są przypadki powstania żylaków, z koniecznością  ich operowania, z wieku lat kilkunastu ( tu właśnie bardzo dużą rolę odgrywają obciążenia genetyczne).

4.     Sposoby pozbycia się naczynek (czy można pozbyć się ich stałe)

Żadne krem nie usunie teleangiektazji – ani na twarzy, ani na nogach. Nie oznacza to jednak, ze stosowanie kosmetyków,  mija się zupełnie z celem. Jest ono konieczne w celu doprowadzenia do naczyń substancji je uszczelniających, a także poprawiających w nich przepływ. Dzięki  tym działaniom ogranicza się powstawanie nowych telengiektazji oraz ogranicza nadreaktywność naczyń na twarzy (gwałtowne rumienienie się pod  wpływem różnicy temperatur, ostrych i gorących potraw, emocji). Ograniczenie powstawania nowych zmian na nogach  wymaga odpowiedniej dyscypliny ruchowej (uprawianie sportów, albo przynajmniej spacery).

Jak wspomniałam wcześniej teleangiektazje na twarzy można zamykać metodą elektrokoagulacji . Zabieg polega na wkłuwaniu w każde naczynko cieniutkiej igiełki, przez która przepływa prąd, co doprowadza na początku do drobnego obrzęku, czasem struoka, a z czasem do zamknięcia naczynia. Inna metodą jest wykorzystanie laserów: IPL VPL, KTP, czy NdYag ( zapraszam do artykułu o laserach sprzed kilku miesięcy). W celu usunięcia rumienia konieczne jest wykonanie kilku zabiegów. Bardzo trudno jest usunąć rumień obecny „od dzieciństwa” a więc będący cechą osobniczą – tu zabiegi przynoszą efekt częściowej poprawy.

Tzw. „pajączki”  na kończynach dolnych  można usuwać dwojako:

albo laserem np. NdYag, albo metodą skleroterapii. Skleroterapia polega  na wprowadzeniu do wnętrza naczynia specjalnego leku (płynu),  który wywołuje zamknięcie światła naczynia. Aby zwiększyć skuteczność zabiegu po jego wykonaniu konieczne jest noszenie leczniczych wyrobów uciskowych. Można powiedzieć, że  skleroterapia ma przewagę  nad leczeniem operacyjnym ze względu na  możliwość  przeprowadzenia jej w warunkach ambulatoryjnych, bez konieczności znieczulenia, w krótszym czasie i bez znaczącego urazu tkanek. Po zabiegu można bez przeszkód wrócić do pracy i do codziennych zajęć, ale nie wolno eksponować nóg na działanie promieni słonecznych, ze względu na ryzyko powstania przebarwień. Ponieważ zabiegi najczęściej muszą być powtórzone kilkakrotnie – warto wykonywać je jesienią i zimą, gdy szansa na narażenie na działanie UV jest mniejsza. Jeśli zabiegom nie towarzyszy odpowiednia dbałość o układ żylny (ćwiczenia, pończochy przeciwżylakowe, odpowiednie leki doustne tj. diosmina, poprawiająca tonus naczyń i zmniejszająca ich przepuszczalność, co warunkuje działanie przeciwobrzękowe i przeciwkrwotoczne, czy trokserutyna), to efekt zabiegu może być bardzo krótkotrwały – obok zamkniętych naczyń pojawią się nowe. Skłonność do powstawania kolejnych pajączków jest wpisana w geny, dlatego trudno określić przed zabiegami, kiedy i czy w ogóle pojawią się nowe. Pomimo tego – pacjenci korzystają ze skleroterapii, czy laseroterapii ( zarówno w obrębie nóg jak i twarzy) z dobrym skutkiem, od czasu do czasu wracając już nie na serię, a na pojedyncze zabiegi, które w dobie powszechności laserów są coraz tańsze.

 


 
dr hab. n. med. Małgorzata Sokołowska Wojdyło, prof. nadzw. GUMed,  Gdynia ul. Batalionów Chłopskich 24;
tel
(058) 661-61-92, 607-297-835